• Wpisów:193
  • Średnio co: 12 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 00:18
  • Licznik odwiedzin:27 384 / 2511 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
wijesz się między erytrocytami
układasz się w każdej myśli
zajmujesz całą przestrzeń
popychasz każde działanie
wpleć się też w moje ramiona
 

 
Marian Piechal

Maski

Zdjąć maskę, którą? Mam ich na twarzy
jak cebula łusek. Ileż trzeba
ich zebrać, by się dobrać do właściwej
twarzy? Pod każdą następną
kolejna. A każda zmiana to śmiech
podobny do płaczu. Niejedna
od wewnątrz ma ciernie, poniektóra
korzeniami wrosła w twarz, wyssała
ją wszystką, stała się jej drugą
naturą. I wtedy spod zrywanej
maski nie łza, nie łza wytryska.
Nasz wiek, wiek mimikry pod grozą
być lub nie być. Przypadkowy grymas
na twarzy jak zmarszczka na wodzie
może się zmienić w złowieszczy paragraf
kodeksu. Od trafnego wyboru
maski zależy nasz los. Kto nas widzi
od jej wklęsłej strony? Nie lico,
lecz podszewkę, odkształt twarzy?
Zdjąć maskę po co? By ujrzeć upiora?
zgliwiałą larwę? trupi orzech czaszki
z kiełkującym jądrem czego?
 

 
Jest trochę lepiej. Trochę lepiej niż gorzej.
 

 
Wczoraj buntownik, jutro zwykły głupiec
Kogo chcesz nabrać i przed czym chcesz uciec?
Próbujesz się z paczki wydostać
Ale oni nie chcą słuchać, więc musisz pozostać
Udajesz wojownika kiedy jesteś w grupie
Ale to już się skończyło, spójrz tylko na siebie
Wcale nie jesteś taki bojowy – to tylko pozory
Niedobrze ci się robi, czas się wyswobodzić
Ta twoja brawura kiedy jesteś z kumplami
Jakby inny człowiek przeszedł przez bramę
'Weekend Warrior'
 

 
czas na zmartwychwstanie
 

 
mój dom jest teraz pełen zasadzek
lepiej nie przychodź do mojego domu
są tam moje usta czerwone jak pamięć
i moje ręce — zwierzęta o sierści zwinnej
i moje oczy — latarnie na morzu
i krzyk moich oczu bo czas pochmurny
i tuż przy drzwiach stoją moje nie obute stopy i żebrzą
i cały pokój jest chłodny od lęku
i ciemny od pragnienia
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
liściu
osłoń mnie zielenią
jestem jesienne nagie drzewo
z zimna drżę

wodo
napój mnie
jestem piaskiem
gorącej suchej pustyni
wiatr mnie przegarnia ręką

ogrzej mnie
ty który jesteś słońcem
przed którym stoję
ukryta w słowach jak w drzew cieniu
źródło bijące
 

 
Człowiek z na­tury za­nim doj­dzie do siebie, kil­kakrot­nie siebie mija.
 

 
Jestem wróżem. Do szkoły zostały jeszcze 22 godziny a ja już wiem, że będę płakać, byleby tam nie iść.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ktoś zadzwonił po egzorcystę i pomógł mi zabić tą klątwę
Nie mogę przestać krwawić i to tylko się pogarsza
Niech to szlag
Udało sie, dźwięk poddawania się
Lecz, nigdy nie wydawało się kończyć
Wilki nigdy nie zostają w zatoce
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Świat niepojęty zmienia
ludzi w błaznów,
w zobojętniałe kukiełki,
które utraciły dawne uczucia.
 

 
Przeminiesz i tyle po tobie zostanie
 

 
Powiedz proszę Śmierci miła,
Czyś nie za wcześnie się zjawiła?
Przecież jestem jeszcze młody,
Ledwo wszedłem na życiowe schody.
 

 
Czuję cierpki posmak kawy w ustach,

Chcę kawy,

Bo zaczyna mniej boleć.

Muszę czuć, że się upodliłem,
że się skalałem,
że się zbeszcześciłem;

Muszę czuć że boli.

olafzmit
 

 
There is a hell, believe me, I've seen it
 

 
I myślę więc jestem, i się staję.
Jestem wulgarny.
Jestem złotym chłopcem,
o słodkich oczach,
cukierkiem,
przegniłym pod lukrem,
bladym cieniem,
odbiciem, w kałuży piwa i kawy.

” IX z XIX - Ergo Sum ” /http://olafzmit.tumblr.com/
 

 
Błyszczymy bólem,
jak odłamki lustra,
na ziemi rozsypani
tysiącami,

O mój ludzie !
Skaczmy z radości,
w górę wysoko,
grawitacja nasz upadek przyspieszy!
Wzlot polepszy nasz upadek!
Wzlot polepszy nasze cierpienie!

” IX z XIX - De Profundis clamant ”
 

 
Czasem nagle smutniejesz
to jakby dnia ubywa
i nie wiem jak ci pomóc
więc tylko proszę wybacz

czasem łzy w twoich oczach
na krótką chwilę goszczą
i nie wiem czy coś mówić
i nawet nie wiem po co

puszczam więc wtedy latawce
ze śmiechu mego śmieszne
i znowu dnia przybywa
powietrze staje się lżejsze

i lżejsza staje się wędrówka
z plecakiem wciąż coraz cięższym
nad domem przysiadła tęcza
na nieba niebieskiej gałęzi.

~Adam Ziemianin
 

 
Bała się
zwiędłego liścia
ciszy
bezwładnego skrzydła
nudy
martwej muszli
pustki

Lękała się
łoskotu obcych
kroków
twardych kamieni
oczu
jedwabnej skóry
bezmyślności

Drżała
przed ołowianym dzwonem
samotnych godzin
przed szarym mostem
zagubienia
przed czarną studnią
bezradności

Czekała
na uśmiech
po którym mogłaby przejść
na drugi brzeg
gdzie jest ciepło
i kwitnie tatarak

~Tadeusz Gajcy
 

 
Poukładaj mnie, a ja zapuszczę w Tobie korzenie.
 

 
Kazimiera Iłłakowiczówna “Samotność”
Lalka jest senna i blada jak płótno,
Siedzi sama pod stołem, tak jej smutno, tak smutno.
Za oknem jest na pewno zgarbiony człowieczek
I koszyk ma pełen cieniutkich szpileczek.
Wtyka je w szpary murów, aż lecą pyłki tynku,
Nie ma miłosierdzia i nie ma odpoczynku.
Krysia, jak tylko wróci, wyjdzie na ganek z bacikiem.
I może wtedy człowieczek przepadnie z płaczem i krzykiem.
  • awatar The Novelist: @oranyjulek: byliście zdecydowanie za młodzi.
  • awatar oranyjulek: pamiętam ten wiersz z podstawówki, przygnębiający i chyba byliśmy trochę za młodzi, żeby go omawiać.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
when they asked
me what kind of
flowers reminded
me of you it was
my first thought
to say roses (and
it would have been
yours, too) but upon
thinking it over and

opening the blinds
shading the windows
into my memory of us
(which I’d kept shut
for so long)
 

 

Marsi rozkładają mnie na łopatki. Tak, kocham ten zespół.